XVII już edycja zawodów w Białymstoku znowu przyciągnęła ekipy z niemal całego świata: od Litwy po Malezję. Zainteresowanie było tak duże, że w tym roku organizatorzy białostockiego Kalibra z przykrością musieli odmawiać niektórym chętnym; zawody się rozrastają, a nawet przestronne hale sportowe Zespołu Szkól nie są z gumy i wszystkich nie pomieszczą. Kto zna gościnność białostocczan, ten wie, że robili to z ciężkim sercem.

Tomasz Piwowarski OSiR Koluszki pierwszego dnia walczył z rówieśnikami i zajął 3 miejsce. Podczas drugiego strzelania nasz zawodnik rywalizował w grupie z juniorami. Do serii finałowej zakwalifikował się na miejscu 4, a w finale wystrzelał brązowy medal przegrywając tylko z dwoma zawodnikami z Ukrainy.
Zawody, jak zwykle w Białymstoku, zostały przeprowadzone z rozmachem. Transmitowany przez telewizję super finał zrealizowany został w iście amerykańskim stylu; uczestnicy rywalizacji pojawiali się na scenie w kolorowych (ku utrapieniu fotoreporterów) strumieniach  świateł, przy dźwiękach muzyki i owacjach licznej publiczności. Tradycyjnie w stolicy Podlasia pojawili się zaprzyjaźnieni z Kalibrem mistrzowie i medaliści olimpijscy z Polski i ościennych krajów. Mimo wspomnianej gościnności gospodarzy najgoręcej witana była nasza dwukrotna mistrzyni olimpijska Renata Mauer-Różańska, zawsze przyjmowana i fetowana bardzo gorąco. Po pasjonującej rozgrywce kluczyki do samochodu odebrał Białorusin Ilia Charheika, finalista olimpijski z Rio de Janeiro. On też dnia następnego zwyciężył w rywalizacji Anscheutz Cup. Taki swoisty białostocki wielki szlem, w postaci dwóch głównych nagród rzeczowych wygranych przez jednego sportowca, również się wydarzył po raz pierwszy.